Ksiądź Michał : MOI NAJLEPSI PRZYJACIELE TO JEZUS I MARYJA :)

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Mam na imię Michał, Salwatorianin i 26 maja tego roku minie 8 lat jak jestem księdzem. Chciałem podzielić się świadectwem rekolekcji, przez które przechodzę. Może być trochę długie i pogmatwane :) ale Pan Bóg działa. Dzisiaj czuję pokój serca, chociaż nie raz chciałem przerwać te rekolekcje. Zacząłem je dzień później, jak jest to podane na stronie ocalenie.info.

Jak trafiłem na te rekolekcje i dlaczego je zacząłem? Od roku czasu jestem wikarym w miejscowości, gdzie jest nasze seminarium - w Bagnie. Prędzej posługiwałem w północnej części Polski (Krzyż Wlkp.). Będąc tam na parafii jedna z Sióstr zakonnych z Poznania dała mi książkę o zawierzeniu Maryi.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Mam na imię Michał, Salwatorianin i 26 maja tego roku minie 8 lat jak jestem księdzem. Chciałem podzielić się świadectwem rekolekcji, przez które przechodzę. Może być trochę długie i pogmatwane :) ale Pan Bóg działa. Dzisiaj czuję pokój serca, chociaż nie raz chciałem przerwać te rekolekcje. Zacząłem je dzień później, jak jest to podane na stronie ocalenie.info.

Jak trafiłem na te rekolekcje i dlaczego je zacząłem? Od roku czasu jestem wikarym w miejscowości, gdzie jest nasze seminarium - w Bagnie. Prędzej posługiwałem w północnej części Polski (Krzyż Wlkp.). Będąc tam na parafii jedna z Sióstr zakonnych z Poznania dała mi książkę o zawierzeniu Maryi. Tę książkę dostałem dwa lata temu i przez te dwa lata leżała gdzieś na półce. Dopiero niedawno ją odkurzyłem i przeczytałem (już w trakcie trwania tych rekolekcji). Dostałem ją dlatego, że ten czas, jaki wtedy przechodziłem był dość ciężki dla mnie. Czułem, jak moje kapłaństwo idzie w dół, ostro w dół. Wiele dziwnych rzeczy się działo dokoła. A w sercu ogromna pustka i samotność. Czułem jakby Zły posługiwał się ludźmi, których uważałem za bliskich sercu (trudno mówić o przyjaźni, ale coś koło tego). Był etap w ostatnim roku mojego pobytu w tej miejscowości, w sumie końcówka (a byłem tam 3 lata), kiedy wydawałoby się, że ta pustka, samotność zakończona, że wygrałem swoją wewnętrzną walkę, jaką toczyłem. Wtedy od tej mojej Siostry z Poznania dostałem Traktat i książkę, która miała mi pomóc przejść przez te rekolekcje. To było rok temu - kwiecień lub maj. Ale ciągle coś mnie odciągało od wejścia w te rekolekcje. Zły ciągle odciągał, nie pozwalał na różne możliwe sposoby. W lipcu zostałem przeniesiony do Bagna. W tym miesiącu pierwszy raz udałem się do Medjugorie. Wtedy zaczęło się coś naprawdę zmieniać, na lepsze. Po powrocie opanowała mnie ogromna radość, mimo, że ten Zły ciągle kładzie kłody pod nogi. W listopadzie błogosławiłem jedno małżeństwo. Na pewno nie przypadkiem na nich trafiłem :) 25 marca przysłali mi zdjęcie z Apostolatem Margaretka i wypisane imiona i nazwiska osób, których poza nimi nie znam a które deklarują swoją modlitwę w mojej intencji do końca życia. Łzy poleciały. Kilka dni później telefon od nich, żeby rozpocząć takie rekolekcje - zawierzenia, oddania się w niewolę miłości Maryi. Troche rozmawialiśmy na ten temat. Podali stronę internetową z rekolekcjami. Po przespaniu się z tą myślą stwierdziłem: teraz albo nigdy :) No i tak to się zaczęło. Co było dalej?

Dalej było tak, że pierwsze dwa dni euforia i ogromna radość z tych rekolekcji. Przez śmiech mówiłem do siebie (przepraszam za słowo): czemu głupku dopiero teraz? Śmiałem się z tego, radość ogromna, nie do opisania. Ale żeby nie było tak łatwo i przyjemnie. Trzeciego dnia zaczęły się schody. Zły pokazał, że nie daje za wygraną. Zacząłem dostawać różne dziwne smsy od ludzi z poprzedniej parafii (ci sami, co wspomniałem wcześniej). Nie były to pogróżki, ale taki atak na mnie jako kapłana. Przychodziły zniechęcenia. Był moment, żeby przerwać nawet te rekolekcje. Nie na początku, ale już za połową. Rekolekcje oprócz tych takich doświadczeń, pokazały mi, jak wiele mam w sobie do zmiany. I chyba najtrudniejsze w tym wszystkim, co powinno się wydawać, że ksiądz nie powinien mieć z tym problemu, było przebaczyć ludziom, którzy w ostatnim czasie dość mocno dali się we znaki. Ale udało się. To jest moje małe zwycięstwo i wiem, że bez Maryi, bez rozważań, które mnie w tym uświadomiły, nie byłbym tak do końca świadomy tego, że trzeba im przebaczyć, żeby mieć czyste serce. Rekolekcje pokazują mi, ile jeszcze w sobie muszę zmienić, ile jeszcze mam pracy nad sobą. Pomogły mi w poznaniu, co jeszcze mam do naprawienia, w różnych relacjach. Trudno było przeprosić kogoś, bo trzeba było sobie uświadomić, za co powinienem przeprosić a najtrudniej, jak wspominałem, było przebaczyć. Ale te przebaczenie daje pokój serca. Dzisiaj tak czuję. Dzięki tej drodze przez te dni wiem, ile jeszcze pracy mam włożyć, żeby być naprawdę dobrym kapłanem. Każdy z nas potrzebuje nawrócenia i ja tę drogę zacząłem w Medjugorie jako kapłan a te rekolekcje pomagają mi spojrzeć na to, co dokładnie mam jeszcze zmienić w swoim życiu i że bez Maryi, bez Jezusa tak naprawdę nie mam szans na jakąkolwiek zmianę.

Dzisiaj śmiało i z odwagą mogę powiedzieć, że: MOI NAJLEPSI PRZYJACIELE TO JEZUS I MARYJA :)