Iza : ZaZapragnęłam aby dłonie Maryi obięły mnie tak mocno,abym została wchłonięta do Jej matczynego Serca.

Nie miałam relacji z Maryją. Zawsze modliłam się do Jezusa. Nie potrafiłam modlić się o wstawiennictwo Maryi. Bolało mnie to, bo sama jestem matką czwórki dzieci i czułam, że ją pomijam, że nie okazuję Jej należnego szacunku. Próbowałam przez lata na różne sposoby. Cały czas miałam uczucie, że omijam Maryję. Jednak cały czas towarzyszyła mi myśl o Niej. Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o tym, że można oddać się w niewolę Maryi nie spodobało mi się to. Ta forma wydawała mi się dziwna, nie rozumiałam jej. Jednak temat cały czas wracał.

Nie miałam relacji z Maryją. Zawsze modliłam się do Jezusa. Nie potrafiłam modlić się o wstawiennictwo Maryi. Bolało mnie to, bo sama jestem matką czwórki dzieci i czułam, że ją pomijam, że nie okazuję Jej należnego szacunku. Próbowałam przez lata na różne sposoby. Cały czas miałam uczucie, że omijam Maryję. Jednak cały czas towarzyszyła mi myśl o Niej. Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o tym, że można oddać się w niewolę Maryi nie spodobało mi się to. Ta forma wydawała mi się dziwna, nie rozumiałam jej. Jednak temat cały czas wracał. Rok wcześniej moja kuzynka zachęcała mnie do tego projektu. Odrzuciłam to wtedy, ale po roku wróciło. Postanowiłam pójść tą drogą. Każdego dnia czytałam i modliłam się. Po ponad 3 tygodniach ok 13 maja, nie pamiętam dokładnej daty, poczułam tak mocno obecność Maryi koło siebie, poczułam ciepło, troskę, przebaczenie. Ona naprawdę ze mną była. Od tej pory moje modlitwy zmieniły się. Powierzam Jej z radością swoje intencje, Ona zbliża mnie jeszcze bardziej do Jezusa. Za każdym razem kiedy Ją wspominam pojawia się uśmiech na mojej twarzy i czuję pokój w sercu. Dziękuję ci Mamo za Twoją cierpliwość, wytrwałość, za Twoją miłość.

Tego samego dnia, kiedy poczułam obecność Maryi zadzwoniła do mnie koleżanka i umówiła mnie z osobą, która prawdopodobnie pomoże mi w ważnej dla mnie sprawie, która wydawało mi się, że upada. Chwała Maryi. Twoja córka, Renata

 

“Zawsze nurtowała mnie myśl dlaczego nie potrafię pokochać Maryi?Mówiąc „pokochać” mam na myśli uczucie,coś co bierze swój początek w sercu i przekłada się na stan umysłu.Mimo obojętności w moim sercu modliłam się do Matki Bożej,uczynkami woli próbowałam stworzyć relację z Matką mojego ukochanego Jezusa.Pan Jezus jest sensem mojego życia,pragnę żyć tylko na Jego chwałę.Tak bardzo pragnęłam pokochać Maryję tak,jak kocham Jej Syna.Nie potrafiłam.

Kiedy otrzymałam informację o rekolekcjach przygotowujących do oddania się w niewolę Maryi,postanowiłam,że podejmę kolejną próbę „pokochania”Maryi.

Mijały kolejne dni rekolekcji a moje serce coraz bardziej topniało,znikał lód i chłód który odgradzał mnie od Niepokalanej Dziewicy.Kiedy zobaczyłam obraz „Całując twarz Boga” zdałam sobie sprawę jak bardzo Maryja kocha każdego człowieka!Jak bardzo KOCHA MNIE...Wtedy zniknął lód.Zapragnęłam aby dłonie Maryi obięły mnie tak mocno,abym została wchłonięta do Jej matczynego Serca.Zapragnęłam gorąco wspólnoty trzech serc  tj Serca mojego umiłowanego Jezusa,Serca Niepokalanej Maryi Dziewicy i mojego.

KOCHAM MARYJĘ, to CUD.”